ślub i wesele …

            W tę sobotę byłam na pięknym weselu. Najpierw na pięknym ślubie w małym starym kościółku. Za mąż wyszła moja siostrzenica, moja chrześniaczka. Już nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na jakimkolwiek ślubie. Emocji, które mną targały podczas mszy nawet nie jestem w stanie opisać. Płakałam … ze wzruszenia, z tęsknoty, do wspomnień … czasem aż mnie zatykało. Gdy chórzystka zaczęła śpiewać Ave Maria, to myślałam, że zwyczajnie się rozpadnę … na moim ślubie też było Ave Maria. Dałam radę, przeżyłam.

            Wesele idealne … mnóstwo ludzi … młodych, roześmianych, energicznych, radosnych … wspaniała muzyka, DJ rewelacyjny (jakby tylko po to się urodził), bardzo dobre jedzenie, cała gama trunków do wyboru do koloru, konkursy, zabawy, pozowane śmieszne zdjęcia, animatorki zajmujące się dziećmi … naprawdę wszystko zapięte na ostatni guzik jak to się mówi. Żadnych ekscesów, niemiłych sytuacji, problemów związanych z zachowaniem gości. Czułam się jakbym grała w jakimś filmie. Wszystko było cudne … i w tym wszystkim JA – samotna wdowa … bez Męża … nie do pary … Ten przepiękny ślub i wesele były kolejną okazją abym bardziej niż na co dzień poczuła się kim jestem tak naprawdę, właśnie samotną wdową :( . Starałam się z całych sił nie pamiętać ciągle o tym kim jestem, ale to nie było proste … gdy mężczyźni prosili swoje panie do tańca, ja zostawałam przy stole sama :( . I to przecież niczyja wina. Siedziałam na swoim krzesełku i przyglądałam się jak inni wirują w takt muzyki. Krzesełka były wygodne, duże i ciężkie … panowie odsuwali je swoim paniom aby mogły wygodnie usiąść, ja swoje odsuwałam sama. Ja wiem, to wszystko są drobiazgi, właściwie nic nie znaczące szczegóły, ale wszystkie one kłuły mnie bezlitośnie jak szpilki. Osoby, które mnie znają zauważały czasami te moje zamyślenia i niekontrolowane smutne miny. Od razu do mnie podchodziły, zagadywały lub po prostu przytulały bez słów i to było miłe, takie pokrzepiające. Przyjaciele, rodzina …

            Wesele bez wątpienia uważam za idealne, łącznie ze ślubem. Bawiłam się absolutnie bardzo dobrze (tańczyłam również, żeby nie było :) ) biorąc pod uwagę fakt kim jestem. Naprawdę, bez żadnego oszukiwania, to był bardzo udany dzień. Nawet pogoda dopisała, jakby ktoś ją zamówił :) . Oprócz smutnych momentów przekonałam się jeszcze, że nie jestem sama (niby o tym wiedziałam, ale miło jest przeżywać tego dowody). Jestem tylko samotna, a na to nikt nie ma wpływu. Nikt mnie nie zapytał czy tego chcę, nie dał mi wyboru (jeżeli ktoś mówi, że zawsze jest wybór, to g… prawda, bo nie wybrałam sobie wdowieństwa, zostało mi narzucone odgórnie!). Powstały kolejne wspomnienia, kolejne przeżycia dołączyły do przeszłości. Życie toczy się dalej. Co mi przyniesie? Ile go jeszcze zostało? Same niewiadome …

Ten wpis został opublikowany w kategorii ... wdową być i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>