tęsknota …

            Zbliżają się kolejne Święta Wielkanocne … wiosenne, urocze święta … następne święta bez Niunia :( . W ogóle nie czuję atmosfery świąt … w sobotę nawet chciałam jechać na działkę, a po jakimś czasie dotarło do mnie, że to przecież będzie WIELKA SOBOTA. Tęsknię bardzo, czuję się strasznie samotna … jakaś taka byle jaka … czuję się BARDZO NICZYJA :( .

            Załatwiłam sobie bark i cierpię już od miesiąca :( . Przeciążyłam go. Gdyby żył mój kochany Niuń, wyręczałby mnie w wielu sprawach, ale Go nie ma i wszystko muszę robić sama :( . W tym roku będę miała brudne okna, a i w domu nie dałam rady posprzątać … nie mogę nawet odkurzać odkurzaczem i dodatkowo rozwala mnie to psychicznie. Nie cierpię być niedołężna!!! Przychodzi do mnie dwudziestoparoletnia dziewczynka i robi mi masaże. Już po dwóch poczułam poprawę. Ręka jest bardziej ruchoma i dzięki temu jakby mniej boli. Już słyszałam, że to może ciągnąć się nawet do roku czasu :( . Nie wiem jak to zniedołężnienie wytrzymam psychicznie, bo na ból fizyczny jestem bardziej odporna. Najgorsze jest układanie włosów i podciąganie spodni, a zapięcie biustonosza, to prawdziwe wyzwanie … jeden OGROMNY ból :( .

            Dobra, dosyć o przypadłościach wszelakich. Zauważyłam, że coraz częściej temat chorób przebija w rozmowach wszystkie inne tematy. Tak nie może być!!!

            Byłam dzisiaj u Niunia na cmentarzu aby ogarnąć troszkę grób po zimie. Zastanawiałam się w ogóle czy dam radę zrobić cokolwiek (powinnam była zrobić to już wcześniej, ale bark totalnie mi to uniemożliwiał) … Jakoś mi się udało (mimo bólu). Posadziłam kwiatuszki i jest ładnie. Zauważyłam, że chryzantemom znowu udało się przezimować i są już młode zielone pędy :) .

            Bardzo mi brakuje mego kochanego Mężusia :( . Poprosiłam Go aby spowodował (jedno z Jego ulubionych określeń), że bark będzie mnie mniej bolał i uważam, że to On właśnie zesłał mi M. od masażu, bo to był naprawdę przypadek. Jest przy mnie mój kochany Niuń, czuwa, troszczy się. Niech sobie inni myślą co chcą, ale ja tak właśnie uważam i wierzę w to. Bez tej wiary moja dalsza egzystencja nie miałaby w ogóle żadnego sensu. Dzisiaj najbardziej brakuje mi Jego głosu … chciałabym aby do mnie mówił, mówił, mówił (mimo, że na ogół był oszczędny w słowach). Brakuje mi Jego serdecznego śmiechu … już ryczę :( . Ciężko mi bez Niego … BARDZO, ale muszę sobie jakoś z tym radzić … raz lepiej, raz gorzej. Nie zawiodę Go i jeżeli zdarzy mi się rozpaść na milion kawałków, to potrwa to tylko chwilę i zaraz się pozbieram … dla Niego, bo bardzo Go kocham i to się NIGDY nie zmieni.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ... wdową być i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>