wiosna …

            Tak bardzo czekałam na wiosnę … i przyszła … zimna, wietrzna, deszczowa, a więc smutna :( . Nie na taką wiosnę czekałam, nie za taką tęskniłam. Potrzebuję wiosny ciepłej, słonecznej, wesołej, takiej która zacznie ładować moje akumulatory na kolejny rok. Potrzebuję wiosny, która daje nadzieję … nadzieję na wszystko. Takiej, która złagodzi moje wdowie przygnębienie i zetrze z duszy smutek.

            Tęsknię za Niuniem :( . Bo jak nie tęsknić? Nie da się. Tak długo już Go nie widziałam, nie słyszałam Jego głosu (Jego śmiechu), nie dotykałam Go … boli :( . Dzień mija za dniem, tydzień za tygodniem … od naszego „rozstania” minęły już lata, a ja nadal myślę o Nim każdego dnia i każdego dnia zapewniam Go o swojej miłości. Zrobił się już z tego taki jakby rytuał. Niedawno dopadł mnie pewien problem i poprosiłam Niunia aby pomógł mi go rozwiązać … pomógł, problemu nie ma :) . I to jest jeden z dowodów na to, że On nadal jest przy mnie, czuwa … „za szybą”. Lżej żyć z taką świadomością :) . Coraz rzadziej mówię o tym swoim bliskim … nie zrozumieją, a ja nie chcę tłumaczyć, przekonywać … po co? Nie chcę się powtarzać, a TU mogę ile mi się żywnie podoba :) . Moje życie, moje myśli i mój blog :) .

            Ta wiosna przyniosła mi ze sobą nowe dolegliwości, ale nie będę o nich pisać. Jestem w wieku, gdzie temat chorób najczęściej zastępuje już wszystkie inne tematy, ale próbuję się nie dawać. Intensywnie myślę o ciepłej wiośnie, o mojej kochanej wiośnie … wiem, że nadejdzie, to tylko kwestia czasu. Pod balkonem wzeszły mi w tym roku białe krokusy :) . Nie wiem skąd się wzięły, bo ich nie sadziłam … jakieś samosiejki, samoistne zwiastuny wiosny. Wzeszły już tulipany, ale te akurat sama posadziłam jesienią. Teraz będę czekać aż rozkwitną aby cieszyć oko pięknem natury. Nie mogę się doczekać kiedy pojadę na działeczkę. Z powodu nowych dolegliwości jestem trochę (a nawet bardziej niż trochę) ograniczona fizycznie i martwi mnie to, bo tam czeka tyle pracy związanej z nadejściem wiosny … trzeba działeczkę przygotować do nowego sezonu. I znowu na myśl przychodzi mi mój kochany Niuń … tak bardzo przydałaby mi się Jego pomoc. Tyle rzeczy robiliśmy tam razem … ech :( . Ciężko żyć samotnie, ale tak widać miało być. To nie był mój wybór, nie miałam tu nic do powiedzenia. Los (Bóg?) zadecydował za mnie. Tak często się mówi, że zawsze jest wybór, ale to nieprawda, bo gdybym rzeczywiście miała wybór, to z pewnością nie wybrałabym wdowieństwa.

            A moja wiosna to mnie chyba usłyszała, bo zajrzała w moje okna słonkiem :) . I od razu się uśmiechnęłam, bo jak inaczej :) . Momentalnie poczułam tę pozytywną energię i na tę chwilę jest OK :) .

Ten wpis został opublikowany w kategorii ... wdową być i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>