cała jestem tęsknotą …

            Już od rana dopadają mnie dziś niekontrolowane spazmy (poniedziałek?). Tęsknię, tęsknię, tęsknię … !!! Tak bardzo chciałabym zawrócić czas … chciałabym po prostu aby mój Niuń był tu teraz ze mną. I świadomość, że czasu nie da się zawrócić i nigdy Go już tu ze mną nie będzie wcale nie pomaga, wręcz przeciwnie. Jest mi smutno, źle, samotnie, niczyjo … :( .

            Zbliżają się najpiękniejsze w roku święta, a ja jestem sama :( . Zawsze uwielbiałam samo to oczekiwanie, a teraz … czuję się niepełna :( . Nie potrafię już cieszyć się tym czasem jak kiedyś. Wigilię spędzam zawsze w rodzinnym gronie kilkunastu osób, ale osoby której najbardziej potrzebuję w tym czasie nie ma przy mnie :( . Radość niepełna, niepełne święta i ja NICZYJA. Czasami myślę sobie, że dobrze byłoby zasnąć i obudzić się już w nowym roku. Z jednej strony cieszę się na te nadchodzące święta, a z drugiej właśnie w ogóle się nie cieszę … jestem rozdarta :( . Słucham sobie świątecznych piosenek, wspominam jak to było kiedyś i od razu płaczę. Racjonalne myślenie diabli wzięli. Dzisiaj nie myślę racjonalnie, dzisiaj chcę mego Niunia … teraz, zaraz, natychmiast! Chcę aby był przy mnie, mocno mnie przytulił i powiedział mi, że kocha mnie bardziej niż bardzo. Wierzę w to, że On jest tu obok (za szybą), ale dzisiaj chcę Go dotknąć, usłyszeć Jego głos, poczuć Jego zapach … Pocieszające jest to, że NIKT (!!!) nie może zabronić mi tego chcenia.

            Piąte święta bez Niunia … JUŻ piąte. Kiedy to zleciało? Wydaje się, że jeszcze tak niedawno ubierał z naszą córą choinkę … W tym roku choinkę (tę samą, którą kupiliśmy kiedyś razem z Niuniem) ubierałam sama. Pierwszy raz w życiu ubrałam ją tak wcześnie, bo zawsze była ubierana najwcześniej dzień przed Wigilią. Tak jakoś chciałam już ją mieć ubraną … nie wiem skąd ten pośpiech … chociaż właściwie to żaden pospiech, tylko chęć posiadania ubranej choinki już teraz, wcześniej niż zwykle. Chciałam coś przybliżyć, wywołać? Nie wiem. Zaciskam mocno powieki, napinam wszystkie mięśnie, wstrzymuję oddech … nic się nie dzieje, nie mam czarodziejskiej mocy :( .

            Dzisiaj cała jestem tęsknotą … jedną wielką tęsknotą za Niuniem, a dzisiejszy dzień jest mokry od łez :( . Chciałabym cofnąć czas, a jeżeli nie, to w jakiś magiczny sposób zmaterializować mego Niunia i przytrzymać Go tak aby został ze mną na święta. Nigdzie bym już wtedy nie poszła, zostałabym tu z Nim i nikt więcej nie byłby mi potrzebny. Nie da się :( .

Ten wpis został opublikowany w kategorii ... wdową być i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „cała jestem tęsknotą …

  1. ~Ja pisze:

    Serdecznie dziękuję za Pani Blog. Nie potrafię tak wspaniale, trafnie oddać myśli, uczucia gdy traci się najważniejszą osobę… jestem w tej samej sytuacji … w lutym minie 5 lat… Próbuję kontynuować to co rozpoczął mój Mąż- w perspektywie- dzieło Jego życia. Ciągle , w myślach, odwołuję się do tego, jak On by postąpił…Ogromny brak możliwości konsultacji, rozmowy, potwierdzenia słuszności postępowania, podejmowanych decyzji… Podczytuję Pani notatki próbując znaleźć sens w tym co robię… Nie jestem sama we wdowiej samotności… Nie tylko ja…

    • iwuszka pisze:

      Bardzo dziękuję za miłe słowa … fakt, nie jest Pani sama we wdowiej samotności … jest nas bardzo dużo :(.
      Z całego serca życzę Pani powodzenia w kontynuacji dzieła życia Pani Męża … życzę Pani SIŁY i wewnętrznego spokoju. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>