czas …

            Pachnie jesienią … słońce jest coraz niżej … wieczory są coraz chłodniejsze … coraz częściej pod powiekami pojawiają się TAMTE obrazy … bolesne wspomnienia. Nie wywołuję ich, pojawiają się same. Niby do listopada jeszcze daleko, a jednak moja podświadomość powoli zaczyna przenosić się w TAMTEN czas. Coraz częściej dopada mnie smutek, nieoczekiwanie wilgotnieją oczy … skojarzenia, obrazy, odczucia … nawet zapachy … Nie mam na to wpływu. To się dzieje samo. Nie walczę z tym. Samo nadchodzi i samo odejdzie. Wiem to. Z roku na rok przeżywam to jakby lżej … ale jednak przeżywam. Boli jakby mniej … ale jednak boli. Taki oswojony ból.

            Zaraz minie 4 lata odkąd stałam się niczyja, a ja nadal tęsknię, nadal kocham, potrzebuję … Co noc (nie przegapiłam ani jednej), tuż przed snem, zapewniam Go o swojej miłości i proszę aby mi się przyśnił … aby przyszedł do mnie we śnie i powiedział jak bardzo mnie kocha i że czuwa nade mną. Nie śni mi się, nie przychodzi we śnie :( . Śnią mi się ludzie, o których w ogóle nie myślę, a On nie :( . Dlaczego?

            Wdowieństwo jest okropne ale da się z nim żyć. Potrzeba czasu aby przyzwyczaić się do kompletnie nieplanowanej sytuacji (ja sama do końca jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłam). Czas, czas, czas … do tego miłość i wsparcie rodziny, najbliższych i kompletna głuchota na słowa ludzi, którym się wydaje, że lepiej od nas wiedzą co czujemy i co jest dla nas najlepsze. Musiało minąć dużo czasu zanim poczułam, że jestem szczęśliwa … tak, szczęśliwa. Jest to zupełnie inne szczęście niż kiedyś (bo tamto nigdy nie wróci), ale jest. I nie mam z tym problemu, nie mam wyrzutów sumienia, że czuję się szczęśliwa. Jestem szczęśliwa bo mam tak wiele … są tacy, którzy nie mają z tego nawet małej części. I cóż z tego, że jestem sama … tak widać miało być, tak miałam zapisane. Nikogo mi nie brakuje w życiu oprócz mego Niunia. Staram się skupiać na tym co mam, a nie na tym czego nie mam i to daje mi szczęście, zadowolenie, napełnia optymizmem. A mój Niuń? Jest ze mną każdego dnia … za szybą … Tak bardzo chciałabym Go zobaczyć, dotknąć, przytulić, porozmawiać z Nim … jak kiedyś. I tak sobie żyję z dnia na dzień z tym chceniem i jakoś sobie radzę. Teraz będzie trochę trudniej … bo jesień, bo TAMTEN czas, bo blisko rocznica (kolejna) … ale dam radę. Bo jestem silna, bo jestem mądra wdowią mądrością, bo już dobrze znam ten stan i wiem, że minie. Da się żyć z połową serca … da się.

Ten wpis został opublikowany w kategorii ... wdową być i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>