… proszenie

            Zauważyłam u siebie pewien problem … ciężko mi jest prosić … o skręcenie mebli, o wywiercenie otworów w ścianie czy suficie, o zmianę baterii w łazience nad wanną, o wymianę silikonu wokół wanny … jest tego jeszcze trochę. Gdyby żył mój Niuń, to On by to wszystko zrobił i nikogo nie musiałabym o nic prosić. Ale Go już nie ma :( . Mam w sobie obawę … że zawracam głowę, że chcę zająć czyjś cenny czas, że przeszkadzam … taki syndrom niechcianej wdowy. Okropne uczucie :( . Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy ma swoje życie, swoje problemy … nie chciałabym burzyć niczyjego porządku, ale bez innych sobie nie poradzę … nie ze wszystkim (niestety). Dlatego muszę prosić. Jestem zależna … zależna od czyjejś dobrej woli, od humoru, od wolnego czasu właśnie dla mnie, od samego chcenia … Nie da się tego obejść. Nie chciałabym nikomu sprawiać kłopotu, a jednak sprawiam prosząc … i trudno mi uwierzyć, że tak nie jest. Może to jest rozczulanie się nad sobą … może coś jest ze mną „nie tak”. Zdecydowanie wolę pomagać niż prosić o pomoc.

            Czy tylko ja tak mam? Przecież proszenie o pomoc powinno chyba być czymś naturalnym. I naturalne jest dla mnie gdy o tę pomoc MNIE się prosi. Dlaczego więc problemem jest dla mnie gdy ma to zadziałać w drugą stronę? Nie wiem :( .

Ten wpis został opublikowany w kategorii Życie ... i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>