„rocznicowy smutek” …

            Równo 34 lata temu poznałam mego Męża. Pojawił się w moim życiu całkiem nieoczekiwanie i pozostał już w nim do końca … do końca swego życia. Bardzo mi Go brakuje i często jeszcze łapię się na niedowierzaniu, że już nigdy do mnie nie wróci. Zamykam oczy i „widzę” Jego uśmiech, „słyszę” Jego głos. Nie zapomniałam … nigdy nie zapomnę. Przyzwyczaiłam się do tęsknoty, oswoiłam ból po stracie, ale wdowia samotność nadal uwiera i to się już chyba nie zmieni.

            Smutno mi dziś, ale nie jest to smutek depresyjny. Mogę go nazwać takim „rocznicowym smutkiem”. Niedługo kolejna rocznica … rocznica rozstania na zawsze :( . Wydaje mi się, że każda kolejna jakby mniej boli, ale jednak boli. Bo nic się przecież nie zmienia, nadal Go nie ma. Nie ma Go namacalnie, bo w moim sercu jest nadal … ZAWSZE w nim będzie. Znalazł w nim swoje miejsce i już w nim pozostanie. Trochę Mu to zajęło, bo dość długo byłam nieczuła na wszelkie Jego starania. Nie ustąpił, nie zrezygnował i w końcu zdobył moje serce :) . Zawsze powtarzał, że zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia i nie mógł odpuścić. Mój kochany Niuń :) .

            Smutno … pusto … samotnie … zimno w sercu … :( .

Ten wpis został opublikowany w kategorii ... wdową być i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>