zajrzałam dziś do szafy …

            Zajrzałam dziś do szafy, w której wiszą (jeszcze) ubrania mego Niunia. Czegoś szukałam. Zaczęłam ich dotykać, a łzy same popłynęły mi z oczu. Tak, mam jeszcze Jego rzeczy, nie pozbyłam się, nie wyrzuciłam, nie oddałam … Nie mam zamiaru (jeszcze) zastanawiać się DLACZEGO … bo nie wiem … nie mogę … NIE CHCĘ! Koniec kropka!

            Zajrzałam dziś do szafy, w której wiszą ubrania mego Niunia i dotykając ich doświadczyłam uczucia jakby był blisko (świadomość tego, że On już nigdy nie wróci w ogóle się tu nie liczy!) … Wierzę w to, że On jest cały czas blisko, przy mnie … za szybą … czuwa nade mną, przygląda mi się, obserwuje wszystkie moje przemiany … widzi jak coraz częściej się śmieję, jak czuję się szczęśliwa, jak znowu CHCĘ ŻYĆ … Kocham Go nadal BARDZO … to się nigdy nie zmieni … ZAWSZE będę Go kochała … i On o tym wie :) . Mam pewność, że jest ze mnie dumny … wiedział, że sobie poradzę (pewnie dlatego mi się nie śni).

            Zajrzałam dziś do szafy, w której wiszą ubrania mego Niunia i poczułam taką ogromną tęsknotę za Nim. Zanurzałam twarz w tych Jego rzeczach … już Nim nie pachną … czas odebrał mi Jego zapach, powoli zaciera również szczegóły z naszego wspólnego życia. Tak bardzo chciałabym je wszystkie zatrzymać … nie da się :( . Czas nie jest łaskawy … bezlitośnie wykrada wspomnienia.

            Zajrzałam dziś do szafy, w której wiszą jeszcze ubrania mego Niunia i przez jeden krótki moment poczułam się znowu ŻONĄ … nie WDOWĄ … miłe uczucie … uleciało, rozpłynęło się, zniknęło, nie ma :( . Szkoda.

            Zajrzałam dziś do szafy, w której nadal wiszą ubrania mego Niunia i …

 

„Może nadal na niego czekam.

Podobnie jak jego rzeczy. Kosmetyczka. Szczotka do włosów.

Szczoteczka do zębów. Woda po goleniu. Czekają na niego na umywalce. Wyglądają tak naturalnie.

Wygląda to tak, jakby w każdej chwili mógł się pojawić, żeby ich użyć.

Jakby nic złego się nie stało, nigdy się nie stało.

Może wpatruję się w ciemność, żeby go znaleźć.

A potem po prostu czekam. Cierpliwie czekam na jakiś znak. Na sygnał, kiedy mam wejść na wizję.

Mówią, że zawsze miałam go u swego boku. Cóż, teraz została mi tylko kiepska wersja.

W pewnym momencie powiedzieli, że dam radę dalej żyć.

No i daję radę. A co tam. Pracuję, prowadzę firmę i zajmuję się ranczem.

Ale to tylko zachowywanie pozorów. Czy ja naprawdę żyję? Nie. Funkcjonuję na przekór sobie.

Jestem dobra w odgrywaniu tego, czego doświadczyłam w życiu.

Ale wierzę, że to, co mówią, jest prawdziwe.

Że strata mojego ukochanego stanie się zasobem w moim życiu.

Że będę cieszyć się z tego, co razem przeżyliśmy, i będę dzięki temu szczęśliwa.

Że dam radę iść dalej.

Czekam cierpliwie, aż wszystko to się spełni.

Wtedy będę mogła wyjść z tej ciemności.

I wejść do światła.”

Lisa Niemi-Swayze „Walczyłam o Patrica. Opowieść o miłości i życiu po stracie”

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii ... wdową być i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>